coś jest na rzeczy

Autor: Anna Grabowska, Gatunek: Poezja, Dodano: 24 kwietnia 2015, 00:40:08

kiedy leżę w wannie i stygnę 

całkiem świadomie. pozbawiam się makijażu, ciepła,

ciebie. straciłam już dawno nerwy

do nauki o życiu w rodzinie.


zatapiam głowę i puchnę. od wewnętrznych konfliktów

spada mi temperatura ciała.

podwiązuję niebieskie migdały i zmyślam

ostatnie życzenie: 


zostać balonem i najzwyczajniej pęknąć,

chociażby ze śmiechu.

Komentarze (12)

  • Zostać bańką mydlaną i pęknąć - zabrzmiałoby subtelniej, kąpielowo, bez kolidowania z aurą. Odcedziłabym wiersz ze słowa "najzwyczajniej", które ostatnio nader często jest używane jako wypełniacz strof. Pękanie ze śmiechu wprowadza element zgorzkniałości ubranej w hałaśliwą agresję, stąd także zrezygnowałabym ze śmiechu, z pękania ze śmiechu, tym bardziej, że śmiech poprzedzają słowa: stygnę, nie obojętnie jak stygnę, a stygnę świadomie, zatapiam, puchnę - wybuch śmiechu w tym wypadku - moim zdaniem - nie tyle kwituje, co zabija kobiecość, odwrażliwia.
    Wersy
    "podwiązuję niebieskie migdały i zmyślam

    ostatnie życzenie:"
    - dla mnie są ładnym, udanym zapisem przekory, ponieważ podwiązanie marzeń nie pozbawiło podmiotu zdolności do "zmyślenia".
    Pozdrawiam
    Elm

  • Elm, moje wiersze nie są subtelne. Przynajmniej na pewno nie ten.
    Obrałaś wiersz z puenty, bardzo ważnej dla autora. Piszesz:

    "Pękanie ze śmiechu wprowadza element zgorzkniałości ubranej w hałaśliwą agresję, stąd także zrezygnowałabym ze śmiechu, z pękania ze śmiechu, tym bardziej, że śmiech poprzedzają słowa: stygnę, nie obojętnie jak stygnę, a stygnę świadomie zatapiam, puchnę - wybuch śmiechu w tym wypadku - moim zdaniem - nie tyle kwituje, co zabija kobiecość, odwrażliwia"

    Tak, to tylko wanna, ale sam fakt stygnięcia można zrozumieć inaczej.
    Jeśli oczytasz mój zamiar, zrozumiesz zgorzkniałość i chęć pęknięcia ze śmiechu.

    Dziękuję za czytanie. Pozdrawiam.


  • *** (Annie Grabowskiej)

    Kiedy stygnę, to dla ciebie
    leżę w wannie bez umiaru;
    tracę ciepło – nawet nie wiesz,
    że straciłeś mnie, i – daruj –

    spuchł ci kałdun, a wewnętrznie
    jesteś konfliktowy;
    chociaż nieco mi niezręcznie,
    lecz się cieszę, że mam z głowy:

    Kolorowe balony;
    twoje dzieci i żony;
    które wino do mule ?
    - decydować, i z bólem
    informuję: Kochanie,
    pękłam, sam se zostaniesz.



  • :) słownikowo i polnie

  • Właśnie, nie są subtelne. A poezja jest specyficzną mową, nawet te strofy, w których grzmi są jednak mową subtelną. Dlaczego rezygnujesz z języka poetyckiego na rzecz trywialnie brzmiących podskoków w puentach?

  • Usiłuję Ci napisać, że wiersz z przytupem pozostanie wierszykiem w przytupem - czymś co ciurka, ciurka po słowie, a potem hops - zamaszyście w puencie, wykręcony słowny hołubiec - klamka zapadła, balon pękł. To dość naiwne podejście do formy, do sposobu przekazania wierszem. Hyc, hyc, bęc - koniec wiersza!

  • zatapiam głowę i puchnę. od wewnętrznych konfliktów
    spada mi temperatura ciała.
    podwiązuję niebieskie migdały i zmyślam
    ostatnie życzenie:

    zostać balonem i najzwyczajniej pęknąć,
    chociażby ze śmiechu.-

    - w tej cz. poprzestawiałabym wersy, a jeden wyrzuciła. Mam pewną wizję. Ale chyba nie chcesz jej zobaczyć?


    To: "pozbawiam się makijażu, ciepła,/ ciebie" daje do myślenia i przedstawia peelkę w konkretnym świetle.

    Zazwyczaj makijaż nie jest maską stwarzającą ciepło. Jest obrazem wymyślonym, czyli sztucznym, a dalej idąc - zimnym właśnie. Dopiero jego zmycie ciepło odkrywa.

    Tu pod makijażem kryje się chłód. "Zmywam makijaż, ciepło". Dużo to mówi. "Makijaż - ciepło".

    "Pozbawiam się makijażu, ciepła,/ ciebie'. A więc zmyć sobie kogoś można leciutko, wacikiem, kiedy ten ktoś nie przystawał do nas za mocno. A dlaczego nie mógł "przystać"? Bo powierzchnia jest tak zimna i gładka, że nie absorbuje, nie wchłania.
    Ot - była nalepka, ale klej nie zadziałał. Nie to podłoże.
    Twoja peelka jest dosyć odpychającą osobą. Najeżoną, kolczastą. Możliwe, że to samoobrona. Dmuchanie... prawie zimnego już - na zimne. Strach pojawia się przed oparzeniem, bo "prawie zimna' to jeszcze nie 'całkiem ostygła". Całkiem ostygła nie bałaby się niczego.

    Mi się podoba w Twoich ostatnich wierszach, że powstają być może (tak czuję) przez to, że ciągle jest jeszcze w peelce odrobina chęci do życia. Bardzo ukryta. Ale bez niej nie byłoby tej walki.

  • Usiłujesz mi napisać, że nie zgadzasz się na taką twórczość, na taki wiersza, na takie przedstawienie rzeczywistości. I ja to rozumiem.
    Jednak to rzeczywistość, którą stwarzam należy wyłącznie do mnie.
    Nie każdego da się zrozumieć. Piszesz:

    "Hyc, hyc, bęc - koniec wiersza!"
    Bagatelizujesz wiersz, bo nie jesteś zwoleniczką takiego pisania. Nie mogę sprostać wszystkim czytelnikom i myślę, że nie na tym polega poezja.
    Dla mnie to nie skakanie, dla mnie poezja nie musi być zawsze subtelna, dla mnie motyw zaskoczenia, zwrotu jest bardzo ważny.
    Jeśli znajduję odbiorców, którzy potrafią się odnaleźć w tym, co piszę, to się cieszę.
    Jeśli nie, trudno.

  • Pozdrawiam wszystkich i znikam. praca, siła wyższa.

  • Nic podobnego. Co za pomysł? Czytelnik może jedynie o czymś dać znać autorowi, i koniec na tym, nic więcej nie może, na szczęście, :)
    Z tym znajdowaniem odbiorców nie jest tak rewelacyjnie - w sumie tylko w witrynach jest jeszcze miejsce na kilka szczerych zdań między autorami i czytelnikami wierszy. Obszar poza witrynami przepełnił się i brakiem zainteresowania poezją, a jeśli już pojawia się minimum zainteresowania czytaniem wierszy to realnie nadal jest niewielka chęć do rozmowy o konkretach, bo gdy dochodzi do spotkań na wieczorach autorskich, to raczej wszystko tonie w oficjalnych aurach przy półkach zastawionych tomikami, których ilościowo wciąż dużo więcej, niż nabywców.
    Mogłabym zbagatelizować wiersz - ominąć tekst. Nie zrobiłam tego.
    Dlaczego odbiorca ma czuć się kimś niezbyt mile widzianym? I to na kategorycznej zasadzie: odnajdziesz się to fajnie, a nie to zabieraj się stąd marny czytelniku, bo widocznie moja poezja nie jest dla ciebie?
    Nie wiem czy tekst dla mnie, czy nie dla mnie.
    Nie zastanawiałam się nad tym, jak bardzo muszę się odnajdować się w tym wierszu. Chyba nie muszę, jestem tylko czytelnikiem.
    :)

  • GNIOTOTERAPIA

  • ... ale to potwornie, potwornie osobiste wyznania. Gratuluję odwagi do własnej wiwisekcji, - tak obnażej, - bez makijażu, co dla kobiety jest golizna dosłowną i całokowitą, a t podwiązania...

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się